12 Sie

Hiszpanka

hiszpanka

To nie prawda, że dojrzali mężczyźni nie zmieniają się. Mój mężczyzna na przykład polubił, dość nieoczekiwanie, zapach lakieru do paznokci oraz przemówił w obcym języku a nawet dwóch.

Stało się to za sprawą czarnookiej, długonogiej i długowłosej Hiszpanki Cristiny, która siedziała obok niego w samolocie. Cristina leciała z Barcelony do Warszawy do swojego chłopaka. To oczywiste, że chciała wyglądać pięknie, choć właściwie piękniej już się nie dało. W tym celu starannie rozłożyła na stoliku chusteczkę higieniczną i rozpoczęła malowanie paznokci. O, zaraz się zacznie – pomyślałam. Zapach lakieru działa na mojego męża jak czosnek na wampira, a waliło już nieźle. Ciekawe co jej zrobi? Co jej powie? Jak ją upokorzy?

Czekam i czekam a tu nic. Gapi się na nią jak sroka w gnat aż dziewczyna podnosi pędzelek z krwistoczerwoną substancją i nieśmiało pyta – Is it ok ? – Oh, yes, yes. Por favor – odpowiada mój świeżo upieczony poliglota.

Mogłabym być zazdrosna, zadręczać się dlaczego ona może a ja nie, i że on zawsze… Mogłabym…Tyle, że jej już nie ma i raczej nigdy się nie pojawi.

Już nigdy więcej nie dam się zamknąć w toalecie ani w garażu z manicurem. Dziękuję Cristina. Jak dobrze, że byłaś…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *