07 Wrz

Mądrala

mądrala

Piątkowe południe. Nadchodzi weekend: ciepły, tryskający zielenią mojego ogrodu, zapachem peonii, jaśminu, wiciokrzewu i lawendy. I zapachem kawy na tarasie. Jeszcze tylko cztery godziny w pracy i będę w domu. Pędzę korytarzem na ostatnie spotkanie i wpadam na Krzyśka

– Ej, dobrze, że Cię widzę! Nie wzięłabyś za mnie zajęć na uczelni? Mam wesele.
– Z czego?
– Fundusze europejskie
– O, z tym nie będzie problemu. To mój chleb. Zadzwonię później. Pędzę na spotkanie.
Sobotni poranek. Słońce próbuje wyciągnąć mnie z łóżka. Telefon. Krzysiek??? Pewnie w sprawie tych zajęć. Też znalazł sobie porę na pogaduchy.
– Dzwonią z uczelni, że nikogo nie ma. Studenci czekają. Gdzie jesteś?
– W łóżku.
– Żartujesz! Przecież mówiłaś, że nie będzie problemu. Wczoraj na korytarzu, poprosiłem Cię a Ty się zgodziłaś
– Nie mówiłeś, że to już dzisiaj. Miałam zadzwonić, wypytać o szczegóły, przygotować się…
– Nie musisz się przygotowywać. Zadzwonię, że będziesz za pół godziny.

Ale jazda. Nigdy w życiu nie byłam nieprzygotowana. Nigdy nie spóźniłam się tak fatalnie. Co oni o mnie pomyślą? Mam myć zęby, szukać ubrania czy malować rzęsy?

Działam na autopilocie. Nie wiem kim są, jaki kierunek, który rok ? Kompletnie nie wiem od czego zacząć. Zaczynam od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali i to nie jest dobra decyzja. Okrąglutki Pan w moim wieku wysyła sms-y i przegląda fejsbuka. Nic dziwnego, to co mówię nie porywa. Po chwili podnosi rękę. – Przepraszam bardzo, Czy Pani wie z jakiego przedmiotu ma Pani prowadzić zajęcia?- Nie bardzo- myślę. Przeczytałam ostatnio u Covey’a, że między bodźcem a reakcją jest przestrzeń na podjęcie decyzji. To w czym ja jestem to wąska szczelina. Co konkretnie ma Pan na myśli?- Pani nam tu jakieś filozofie opowiada. Zapłaciliśmy za te studia ciężką kasę a tu tylko teoria. Myślałem, że może w końcu Pani…
Czasami człowiek chce skądś uciec ale ja w tym momencie chciałam zniknąć. Chcę zmienić się w srebrzysty pył kosmiczny wolno opadający na podłogę. Chcę żeby dobra wróżka zmieniła mnie w doniczkę na oknie.

Facet nie daje za wygraną: my chcemy konkretnie: na co są pieniądze z Unii? Taki bezrobotny, z czego może skorzystać? Pani robiła w życiu jakieś projekty? Proszę o tym powiedzieć.

– Jest wiele możliwości. Właśnie ogłoszono konkurs. Dotacja tylko 20 tysięcy ale jest jeszcze refundacja ZUS-u i podatku. I bezpłatne 10 godzin doradztwa i szkolenie z zarządzania małą firmą – recytuję. Proszę wejść na stronę ….
– A dla studenta?
– A dla właściciela zabytkowej kamienicy?
– A dla przychodni?

Zajęcia trwały godzinę dłużej. Na koniec podchodzi mój oprawca i wciska mi wizytówkę. Na diabła mi Twoja wizytówka? Wracam do domu. Czy musi być tak gorąco? Kiedy w końcu zajdzie słońce. Jestem zła na siebie, na Krzyśka, na Pana Mądralę.

W poniedziałek rano odbieram telefon.- Pani Kopeć? Łączę z dyrektorem.
– Dzień dobry, miałem z panią zajęcia w sobotę. Chcę żeby pani poprowadziła szkolenia dla moich pracowników. Musimy do końca roku podzielić sporą kasę na szkolenia, a słabo nam idzie. Góra bardzo ciśnie, poganiają. Drżącą ręką wyciągam z dna torebki wizytówkę. To on: sprawca mojego upokorzenia. Między bodźcem i reakcją jest przestrzeń na decyzję. Tym razem moja przestrzeń jest otchłanią. – Odpowiem jutro –bełkoczę.
Czy ja chcę z nim pracować? Chcę. Ta lekcja nie może pójść na marne. Podpisujemy umowę. Dobrze nam się razem pracuje. Jest zaangażowany. Wie czego chce. Jest dociekliwy i konkretny. Wciąż o coś pyta. Lubię to.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *