Storytelling

To szkolenie jest dla Ciebie jeśli:

  • dotychczasowe narzędzia marketingowe zawodzą i nie masz już pomysłu jak zwiększyć sprzedaż
  • zależy ci na trwałych relacjach z klientem i promocji wartości, którym hołdujesz Ty i Twoja firma
  • chcesz zdobyć zaufanie i szacunek współpracowników pokazując im swoją niełatwą drogę do miejsca, w którym teraz jesteś
  • wierzysz w moc autentycznych opowieści i chcesz nauczyć się charyzmatycznego przemawiania chcesz skutecznie motywować, angażować, wspierać swoich współpracowników i klientów za pomocą najstarszego i najbardziej popularnego narzędzia komunikacyjnego – opowieści

Chcesz wiedzieć jak ja motywuję storytellingowo?

Przeczytaj moją opowieść...

Kiedy słyszę od moich kolegów, znajomych i różnych ekspertów od spraw zbędnych, że w Piotrkowie nie da się zrobić jakiegoś  dużego, prestiżowego wydarzenia: konferencji, festiwalu, zlotu, to szlag mnie trafia. Argumenty są zawsze te same: za małe miasto, za mały budżet, za małe obiekty. A w ogóle to nie tacy mieszkańcy no i nigdy wcześniej tego nie robiliśmy.

Opowiadam wtedy historię z czasów kiedy byłam stewardessą. W latach 90-tych PLL LOT dysponował braterską flotą w postaci statków powietrznych Tu-154 i Ił-18. Nasza zachodnia konkurencja: PanAm, Lufthansa, KLM miała w większości airbusy i boeingi. Z zazdrością patrzyliśmy na te cuda techniki, a z jeszcze większą na mundury koleżanek. Nie dość, że piękne, to wykonane z naturalnych materiałów.

Podczas mojego pierwszego lotu do Lyonu mieliśmy odprawę z szefową, sędziwą 35-latką, która uchodziła za jedną z największych kos w całej firmie. Krążyły legendy, że potrafiła wygonić dziewczynę tuż przed wylotem z powodu niedoprasowanej apaszki lub braku pilniczka do paznokci.

„Nie mamy takich nowoczesnych samolotów jak konkurencja i nie mamy takich ładnych ciuchów, ale mamy najlepszych pilotów i możemy mieć najbardziej eleganckie i profesjonalne stewardessy. Pasażerowie na pokładzie potrzebują tylko dwóch rzeczy: poczucia bezpieczeństwa i poczucia komfortu. Waszą rolą jest im to zapewnić i to nic nie kosztuje” – oznajmiła bez emocji. Po czym przeszła do kontroli zawartości torebek na okoliczność obecności w nich: pilniczka, lakieru do paznokci, lakieru do włosów, pudru i zapasowych rajstop.

Burza jaka rozpętała się nad Lyonem to był armagedon. Straciliśmy kontakt z wieżą. Kapitan poprosił nas o przygotowanie się do awaryjnego lądowania. Krążyliśmy nad lotniskiem ponad godzinę. Gdy napięcie zaczęło udzielać się pasażerom, kapitan radiowym głosem wspomniał, że „z powodu wyładowań atmosferycznych musimy krążyć nad lotniskiem do czasu ustabilizowania warunków pogodowych”. Szefowa zaś rozpoczęła swój teatr. „Idź i polakieruj włosy, ale tak żeby wszyscy widzieli. – powiedziała do mnie. – A Ty przejdź przez pokład do toalety w końcu samolotu i zanieś świeże ręczniki. Z uśmiechem.” – Ale… – Wszystko ma być normalnie – syknęła. Po czym z kabiny wyłonił się drugi pilot i najzwyczajniej w świecie zaczął z nią flirtować. Zwariowała od stresu – pomyślałam – ale byłam za bardzo przerażona żeby się odezwać.

Burza minęła i spokojnie wylądowaliśmy w normalnym trybie. Jakby nic się nie stało. Podziękowaniom od pasażerów nie było końca. Wychodzili podekscytowani ale chyba na moment nie stracili poczucia bezpieczeństwa. Byłam pewna, że następnym razem też wybiorą LOT.

PanAm zbankrutował w 1991. LOT, w sojuszu ze Stair Alliance, fruwa do dziś.