06 Wrz

Tato

tato

– Idziesz po lekcjach do domu?
-Nie, idę do taty.
-Do taty?
-Tak, do taty. Raz jestem u mamy raz u taty- odpowiadam zniecierpliwiona.

Pamiętam ten wstyd siedmiolatki.
U taty mogłam wszystko. Bawił się ze mną, cokolwiek wymyśliłam. Był tylko jeden warunek. Najpierw nauka: najdłuższa rzeka, stolica Hiszpanii, kto napisał…itd. Odpowiadałam w tempie wystrzałów z uzi. Nie było w tej nauce ni ładu ni składu tylko pośpiech. Jakby wiedział, że czasu jest bardzo mało. Jeszcze nauka jazdy na rowerze, na wrotkach i zabawa w Króla Skoczka.
-Odbijasz piłkę o ścianę a jak spadnie, skaczesz – tłumaczyłam skrupulatnie. Zawsze dawał mi wygrywać. A ja byłam taka dumna ze zwycięstwa. Tłumaczył, że jak będę dużo ćwiczyć to zostanę Królową Skoczków podwórka a nawet osiedla. Gdy zachorował przestaliśmy grać na zawsze.
Na finałowy mecz szkół średnich pojechałyśmy do stolicy województwa. Olbrzymie lampy oświetlały idealny parkiet. Po obu stronach boiska trybuny, nagłośnienie, wrzask kibiców przerywany co rusz gwizdkiem sędziego. Zegar wskazuje 2 sekundy do końca meczu. Na tablicy 29:27 dla gospodarzy. Stoję między linią 3 punktów i środkiem boiska. Przecież umiem: najdłuższa rzeka Nil, stolica Hiszpanii Madryt, Potop napisał Sienkiewicz. Rzucam do kosza i zapada cisza, a po chwili najpiękniejszy jęk zawodu jaki kiedykolwiek słyszałam. Ich trener podbiega do sędziego ale ten odgwizduje koniec. Odbieram puchar. Jestem Królową. Spoglądam w sufit i śmiejąc się myślę: „Jak długo jeszcze będziesz dawał mi fory”?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *